Felietony-wywiady

WITAM PAŃSTWA NA MOJEJ STRONIE AUTORSKIEJ

PIOTR JAROSZYŃSKI

"Sic vive cum hominibus, tamquam deus videat; sic loquere cum deo, tamquam homines audiat" Seneka


Deportacja mieszkańców Sądowej Wiszni w 1941 r. w głąb ZSRRDeportacja mieszkańców Sądowej Wiszni w 1941 r. w głąb ZSRROperacja wysiedlenia polskich rodzin z okolic Puszczy Nalibockiej, którą rozpoczęto 10 lutego 1940 r., objęła przede wszystkim służbę leśną oraz tzw. osadników. Słowo „wysiedlenie” jest jednak zbyt delikatne, by oddać tragizm całej sytuacji, bo przecież faktycznie miała tu miejsce napaść obcego państwa, jakim był Związek Sowiecki, na tych Polaków, których uznano za szczególnie niebezpiecznych i to w wymiarze wszystkich pokoleń.

Najwyższe władze Związku Sowieckiego zadecydowały o wywiezieniu całych rodzin w głąb swojego imperium: starców, mężczyzn, kobiety i dzieci. Była to metoda sprawdzona już od czasów caratu i to na różnych narodach.

Metoda pozwalała na to, by pozbywając się wrogów państwa lub systemu, nie być oskarżonym o morderstwo, choć wiadomo było, że trudów podróży lub pobytu w nowym miejscu wielu zesłańców nie przeżyje. Z drugiej strony najsilniejsze jednostki mogły być zatrudnione w charakterze bezpłatnej siły roboczej, czyli stawały się po prostu niewolnikami. A pracy w imperium było dużo, jak nie przy wyrębie lasu, to w podziemiach kopalń.

Rodziny osadników, gajowych, leśniczych z okolic Derewna przy ponad 30-stopniowym mrozie załadowano o świcie do sań i pod eskortą uzbrojonych enkawudzistów powieziono na dworzec do Stołpców. Tam czekały już wagony bydlęce, nieco mniejsze od dzisiejszych wagonów towarowych. W każdym znalazło się po kilka rodzin. Drzwi zaryglowano, odcinając dostęp do świata. Mały piecyk nie wystarczył na to, by ogrzać cały wagon, więc na ścianach zbierał się szron i lód. Mijały dni, a pociąg nadal stał. Zimno i półmrok stawały się coraz bardziej dokuczliwe, zwłaszcza dla małych dzieci, niektóre zaczynały chorować.

Mniej więcej po tygodniu pociąg ruszył. Uwięzieni Polacy nie wiedzieli, dokąd jadą. Po prostu jechali, zostawiając za sobą swoje domy, gospodarstwa, inwentarz. Jechali w nieznane, tak jakby już nigdy nie mieli tu wrócić. Najpierw dojechali do Mińska, potem do Moskwy, a potem aż pod Ural, gdzie czekały na nich baraki w posiołkach. Tam pierwszy etap zesłania dobiegł końca. Wokół ciągnęły się niezmierzone lasy, które całymi dniami zesłańcy musieli wycinać, zaprawiając się do komunistycznego systemu pracy: pracuje się po to, żeby przeżyć, a człowiek jest wart tyle, ile wypracuje, a więc ile wytnie drzew. Nie ma jak myśleć o powrocie ani o ucieczce. Bo jak i gdzie uciekną rodzice z czwórką małych dzieci? Raczej cały wysiłek skupiony był na tym, aby przetrwać, by zimno i głód nie wyręczyły oprawców. A co będzie dalej? To tylko Bóg wie. Ale trzeba przeżyć, trzeba zachować polskość, trzeba zachować wiarę, choć przyszłość jest zakryta (Czesław Jaroszyński, Zesłanie i trudne powroty, 2013).

„Zabici w Kalininie, pochowani w Miednoje”. Księga pamięci polskich jeńców wojennych – więźniów obozu w Ostaszkowie. Wyd. stowarzyszenia „Memoriał”„Zabici w Kalininie, pochowani w Miednoje”. Księga pamięci polskich jeńców wojennych – więźniów obozu w Ostaszkowie. Wyd. stowarzyszenia „Memoriał”Rosyjska organizacja „Memoriał” opublikowała na swojej stronie internetowej niezwykły materiał. Jest to spis osób wysiedlonych: Ofiary terroru politycznego w ZSRR (http://lists.memo.ru/). Całość poprzedzona jest wstępem, w którym omówiony jest kontekst historyczno-polityczny kilku następujących po sobie zesłań, jakie rozpoczęły się w roku 1937 i objęły nie tylko Polaków, ale i inne narody. Przy każdej wymienionej osobie podane są następujące informacje: imię, nazwisko, imię ojca, rok urodzenia, województwo, powiat, zamieszkanie przed wywózką, narodowość, data wywózki, status (np. osadnik), data przybycia i miejsce zesłania, data oswobodzenia. Podane jest także źródło informacji, na przykład „Polscy specjalni przesiedleńcy z Wołogodskiej obł.”. Aż trudno uwierzyć, ale spis obejmuje ponad 2 600 000 osób (!).

Nic nie działo się przypadkiem. Terror był zaplanowany i przygotowany. Terror państwowy. Terror obliczony na masową skalę, by zgładzić całe narody.

Cena obywatelstwa

Dziś dla Polaka urodzonego w Polsce posiadanie obywatelstwa polskiego jest czymś normalnym. Można nawet posiadać dwa obywatelstwa, co jest z kolei korzystne dla pracujących za granicą emigrantów. A przecież nie tak dawno był czas, gdy państwo mogło odgórnie pozbawić Polaka obywatelstwa. Tyle, że nie była to Polska, lecz PRL. Jednym z powodów utraty obywatelstwa w czasach PRL była właśnie tzw. nielegalna emigracja, czyli opuszczenie kraju po 9 maja 1945 r. bez zgody władz komunistycznych.

Ale jest jeszcze jedna karta w naszej historii, o której nie wolno zapomnieć. To czas heroicznej decyzji zachowania obywatelstwa polskiego, mimo straszliwych konsekwencji, jakie się z tym wiązały. Jest to czas II wojny światowej, czas zesłania. W jednym z pamiętników czytamy: „Rok 1943. Do naszego kołchozu przyjechało NKWD i zwołano nas na zebranie. Wszystkim Polakom nakazali przyjąć obywatelstwo rosyjskie. – Taka jest wola Stalina – mówili”. W tym krótkim opisie każdy czytelnik, który choćby się otarł o dramat naszych rodaków połkniętych przez system sowiecki, odczuje całą grozę sytuacji. Z jednej strony bezbronni ludzie, których wywieziono z rodzinnych domów jak zwierzęta, by skazać ich na pobyt w obcym kraju, gdzie jedyną miarą ich wartości była wydajność w niewolniczej pracy, z drugiej – ciągle jednak obywatele Polski, choć Polska ponownie znikła z mapy świata. Czy można w takich warunkach przeciwstawić się „woli Stalina”, czy można oczekiwać pomocy od państwa, które przestało istnieć, gdyż podbite zostało przez dwóch okupantów? Sytuacja wydawała się beznadziejna, a potęga przemocy nieograniczona. Setki argumentów przemawiały za tym, aby przyjąć obywatelstwo sowieckie, bo przecież wtedy zwiększą się szanse choćby na przeżycie. A jednak… Gdy nadeszła wyznaczona przez NKWD pora, nie pojawił się ani jeden Polak. Ani jeden!

Łatwo się domyślić, że był to dla Sowietów potężny policzek. Jednak rozkaz musieli wykonać, zwłaszcza że za tym rozkazem stała wola najwyższego wodza. Z jakichś powodów uzyskanie zgody Polaków na przyjęcie obywatelstwa sowieckiego było systemowi potrzebne. Tyle, że zgoda oznacza wolę, a wola, najsłabszego nawet człowieka, pozostaje ciągle wolą, której nie da się stłamsić. Gdyby to było możliwe, NKWD nie pytałoby więźniów o zgodę, lecz samo dokonałoby zmiany obywatelstwa.

Zesłańcy otrzymali dwa dodatkowe dni do namysłu. Dwa dni minęły, ale sytuacja się nie zmieniła. Wtedy enkawudziści rozsierdzili się na dobre. Jak czytamy: „Wyrzucili nas wszystkich na step pod gołe niebo. Ojciec mój zrobił krzyż, uniósł go wysoko w górę. Ktoś zaintonował: Kto się w opiekę odda Panu swemu... Ze śpiewem przerywanym płaczem ruszyliśmy w stronę stepu”.

To był bezkresny step – droga, którą prowadzono zesłańców, prowadziła jakby donikąd. Grupa ludzi osaczona przez uzbrojonych oprawców była bezsilna. A jednak ludzie ci stanowili ciągle problem, bo nie chcieli się ugiąć. Szli i śpiewali nabożne pieśni, śpiewali po polsku, a w sercach mieli wolną Polskę, której fizycznie nigdzie już nie było. Czy można sobie wyobrazić jeszcze wyższą cenę obywatelstwa polskiego? Jeden podpis, zgoda na obywatelstwo sowieckie i koniec udręki. Ale w tych ludziach taka zgoda byłaby odebrana jako najgorsza forma nie tylko słabości, ale i zdrady.

Dzień i noc na stepie, wśród węży, żmij, dzikich zwierząt. A głód coraz większy, głód śmiercionośny. I też nic, woleli umierać, ale jako Polacy.

W końcu NKWD postanowiło przeprowadzić aresztowania. „Najpierw młodych, a potem wszystkich mężczyzn. Zostały tylko kobiety i dzieci na bezkresnym stepie. Mnie także aresztowali. Prosiłam, by mnie zostawili, bo mam małe rodzeństwo, ale nikogo to nie obchodziło. Zabrano nas do więzienia w Nowotrojsku. Tam się zaczęły przesłuchania w dzień i w nocy. Pamiętam taką noc, kiedy przesłuchiwano mnie trzy razy. Bili pięściami po twarzy. Wybili mi wiele zębów. Mówili, że skoro nie chcę przyjąć obywatelstwa, to jestem polskim szpiegiem. Okropnie mnie wyzywali. Bałam się, że nie wytrzymam bicia i podpiszę” (Henryka Paśnik, Obietnica. Historia, którą napisało życie, 2014).

Nawet w takich momentach dominował lęk nie o utratę zdrowia lub życia, ale o zdradę polskiej państwowości, nawet jeśli to państwo wtedy nie istniało.

Więc są różne miary poczucia przynależności do własnego państwa. Dla jednych to kwestia nic nieznacząca, dla innych wartość cenniejsza niż zdrowie czy nawet życie. A choć dziś nie stoimy przed tak dramatycznymi wyborami, to jednak nie wolno nam zapomnieć o tych, którzy przed takim wyborem stali. Wyborem, który wymagał od nich heroizmu. Wyborem, który dla nas jest przestrogą, a którego z naszej pamięci wymazać nam nie wolno.

prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Magazyn Polski, nr 2, luty 2020

Pierwszy międzynarodowy kongres poświęcony edukacji katolickiej odbędzie się w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu już w...

Znaczenie katolicyzmu w polityce jest niezwykle doniosłe. Katolicyzm bowiem odsłania jakieś dalsze perspektywy życia społeczeństwa, wykraczając poza...

Gender i fryzura Moda obejmuje nie tylko sposób, w jaki się ubieramy, ale również fryzurę. Tradycyjnie fryzura inna była dla pań (dziewcząt), a inna dla mężczyzn...

Od pewnego czasu Ojczyzna nasza przeżywa istny najazd Hunów podobny do tego, jaki miał miejsce w średniowiecznej Europie. Tym razem jednak...

Pocałunek ziemi Adam Mickiewicz, pisząc «Pana Tadeusza», był jeszcze człowiekiem młodym, nie miał nawet 40 lat. A jednak arcydzieło to posiada tak mocną...

Dzięki rozwojowi nauki nieustannie pojawiają się nowe modele lodówek, samochodów, telewizorów, magnetofonów, kamer i przeróżnych urządzeń. Łatwo...

Słowo "kultura" pochodzi z łaciny i najpierw oznaczało czynności i zabiegi, jakie wykonuje rolnik, który dba o dobre plony. Musi więc odpowiednio...

Chcąc objąć kształt życia naszego Narodu, patrzeć musimy w głąb, do serca, tam, skąd płynie moc i siła. To serce nie jest samotne, ono czerpie...

Słyszymy dziś wiele narzekań, czy to z powodów osobistych, czy rodzinnych, czy społecznych. Narzekania te są w większości przypadków uzasadnione;...

"Feliks Koneczny jest niezastąpiony tam, gdzie pojawia się pytanie o tożsamość Zachodu" - podkreśla w książce "Przywracanie pamięci" prof. Piotr...

Telewizja Trwam: nie wolno ustąpić Walka o miejsce na multipleksie dla Telewizji Trwam staje się coraz bardziej dramatyczna. Widać wyraźnie, jak w Polsce zderzają się ze sobą nie...

Kolejną pułapką zastawioną na Polonię jest wprost niewiarygodne zawężenie możliwości wyboru. Polonia może głosować tylko w jednym okręgu wyborczym....

W jednym z dzieł przypisywanych Plutarchowi (50-120 po Chr.), a zatytułowanym O wychowaniu dzieci (De liberis educandis) możemy przeczytać: „Ze...

Kult nowości i oryginalności przyczynił się do postępu w wielu dziedzinach, np. w technice czy naukach szczegółowych. Latamy samolotami i...

Normalnie przytomny człowiek, podejmując różne decyzje, ma na oku jakiś cel; dla jego osiągnięcia dobiera też odpowiednie środki. Taki jest przecież...

Sprawcami zazdrości są nie tylko ludzie zazdrośni. Przecież bogatym satysfakcję sprawia zazdrość, z jaką inni patrzą na ich bogactwo. Można odnieść...

Gender i dzieci Głównym przedmiotem ataku ze strony ideologii gender są dzieci. Bo to właśnie one mają mieć zmienione wyobrażenie na temat płci, w tym również...

Domowe kształcenie W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie coraz szersze kręgi zatacza tzw. «home schooling», czyli kształcenie w domu. Rodzice nie posyłają dziecka do...

Ideologia niszczy przekaz w TVP Z prof. Piotrem Jaroszyńskim, kulturoznawcą, wykładowcą na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II i w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i...

Zastanawiam się czasem nad czarem wędkowania. Bo przecież to nie chodzi tylko o ryby, można je kupić w sklepie, większe niż się zazwyczaj łapie. To...

Socrealizm to kierunek w sztuce, którego celem była zmiana świadomości klasowej. Wnikał on do wszystkich dziedzin sztuki, zwłaszcza zaś do tych,...

Okres, który poprzedza wybory, nazywany jest czasem walki przedwyborczej. Walka ta prowadzona jest przede wszystkim w mediach. Warto zastanowić się,...

Przeniesienie odpowiedzialności finansowania religii w szkołach na samorządy może doprowadzić do sytuacji, w której ze względu na problemy finansowe...

Jak ocalić Afrykę Afryka to jedno słowo i jeden kontynent, ale poza tym oznacza niezwykłe bogactwo i niezwykłą różnorodność, której nie da się sprowadzić do czegoś...

Wyrok w sprawie zdjęcia krzyża ze ściany w jednej ze szkół włoskich zdziwił i oburzył wiele środowisk nie tylko we Włoszech, ale także w całej...

Żyjemy w czasach, w których świadomość społeczna jest nieomal w całości zdominowana przez masowe media. O czym nie mówią media, tego nie ma lub to...

Z profesorem Piotrem Jaroszyńskim, filozofem, kierownikiem Katedry Filozofii Kultury na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oraz członkiem Rady...

Traugutt Styczeń przywodzi na myśl postać, która zabłysnęła w dziejach Polski wielkim heroizmem i wielką świadomością. Tą postacią jest Romuald Traugutt....

Miasto to nie tylko domy, to również ulice i place. W stosunku do liczby mieszkańców dzisiejsze miasta są zbyt ciasne. Ludzie mijają się w tłoku i w...

Sens cierpienia Cierpienie w świecie natury jest znakiem zła, którego należy unikać lub z którego należy się wyleczyć. Jeśli boli mnie głowa, serce, ręka, to...