Felietony-wywiady

Portret Adama Mickiewicza autorstwa K. Mordasewicza. 1897 r. (fot. Magazyn Polski)Portret Adama Mickiewicza autorstwa K. Mordasewicza. 1897 r. (fot. Magazyn Polski)Najgłębszą tajemnicą twórczości Adama Mickiewicza jest to, że słowem przenikał do wszystkich zakamarków polskiej duszy: do zmysłów, wyobraźni, uczuć, woli i myśli. Przeniknął za pomocą słowa i przeniknął samo słowo, które jest krystalicznie polskie. Dlatego twórczość wielkiego Adama musi być chlebem codziennym i odświętnym, ojczystym i pielgrzymim dla każdego Polaka, gdziekolwiek by się nie znalazł, czy to w małej wiosce, czy w miasteczku, w wielkim mieście, wśród pól i lasów, w ojczyźnie i poza jej granicami, w innych krajach, na innych kontynentach.

I wcale nie jest konieczne, by znać osobiście te miejsca, o których Mickiewicz pisze, tak jak on sam nie był przecież ani w Warszawie, ani w Krakowie, ani na Jasnej Górze – nie był fizycznie, ale swoim duchem i uczuciem to wszystko przenikał, nie tylko Litwę, ale i Koronę, i całą Rzeczpospolitą.

Słowo Mickiewicza ma brzmienie arcypolskie, tak jak arcypolska jest melodia fraz i periodów, a wreszcie całych strof. Gdy wydrukowane słowo jest tylko milczącym zapisem nutowym, to Mickiewicz jest śpiewem, które wnika głęboko do prapoczątków polskiej mowy. Dlatego nie da się mówić w pełni po polsku, nie da się opanować pełnej gamy naszego języka, jeśli ktoś nie wyrasta na Mickiewiczu mówionym, czyli czytanym lub jeszcze lepiej, recytowanym na glos, a nie tylko przyswajanym bezgłośnie; na Mickiewiczu mówionym zgodnie z duchem polskiego języka, który w sposób przedziwny jednoczy się z najlepszymi wzorami poezji łacińskiej i greckiej. Jakby ciało i dusza, i dopiero wtedy stanowią jedność arcypolską.

Mickiewicz ożywił martwe – wydawałoby się – zasady utworów klasycznych, jakie legły u podstaw dzieł Homera, Owidiusza, Horacego, by ożywić je bogatą i cudowną polszczyzną, która czując wędzidła największego z mistrzów, śmiało rwała tam, gdzie chciał rozum i serce. By Mickiewicz do nas przemówił, my musimy mówić Mickiewiczem, a na to składa się kultura dzieł potężnych Greków i Rzymian, ale także każdy dźwięk, każda intonacja, każda fraza wydobyta z mowy polskiej. Wydobyta dokładnie, starannie, z wielką pieczołowitością, troską i miłością. Każdy dźwięk, półdźwięk, ćwierćdźwięk aż nieomal do granic słyszalności. I wtedy następuje w nas jakaś niezwykła przemiana, odnajdujemy w sobie Polskę z jej ponadtysiącletnią mową, z owym «Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj» czy «górze się nam stało», by dojść do szczytu możliwości dźwiękowych: «jak syk węża, jak zgrzyt żelaza po szkle», gdzie brakuje liter, aby oddać głębię dźwięków wraz z ich akustycznym wzmocnieniem, gdy słowa te popłyną w jednej z cudownych auli Uniwersytetu Wileńskiego, gdy każde z, ź, ż, strz, dźw  przyprawia nas o drżenie, by rozpłynąć się jak balsam po wszystkich zmysłach.

Próbujemy po raz kolejny wydobyć te dźwięki, najtrudniejsze w świecie, niemożliwe do opanowania przez cudzoziemców – i już widzimy to, o czym jest mowa, słyszymy, czujemy, tak jakby cała rzeczywistość ulegała dzięki mocy języka polskiego jakiejś przedziwnej dematerializacji, stapiając się z nami w coś jednego. Jeżeli dawniej powtarzano, że ludzka dusza jest jakby wszystkim, to chyba najbardziej myśl ta sprawdza się w przypadku języka polskiego, języka Mickiewicza.

Ileż to razy, również przy najmniej spodziewanej okazji, a nie tylko w bezsenną noc, wracają słowa i frazy, które odsłaniają swoje nowe wymiary, gdy nasz «dom szlachecki» naprawdę jest otwarty, bo brama jest «nawściąż [co za słowo!] otwarta», i nie tylko niektórych, ale «wszystkich w gościnę zaprasza».

Wchodzimy, a to dom naprawdę polski. Wita nas Kościuszko, Rejtan, Jasiński, Korsak – stoją jak jeden mąż, na stopniach ołtarzów, na szańcach Pragi – przysięgają, że gotowi są zginąć, ale Polskę oswobodzą. Jak nie oni, to kolejne pokolenie. Więc niech zabrzmi mazurek, niech się zacznie polonez. Już są, tańczą: Podkomorzy, Zosia i sto par z nimi. Sto par, gwarno i strojno – po polsku.

Od Zaosia do Nowogródka

Obcowanie z dziełami najwyższych lotów człowieka zmienia, formuje, jest konieczne, zwłaszcza w dobie zalewu kultury masowej. Jako Polacy mamy wiele wspaniałych, wielkich postaci, których dzieła powinny być ciągle pokarmem dla naszych dusz. Adam Mickiewicz jest największy wśród z wielkich.

Powrót. Obraz Wacława Romaszki (fot. Magazyn Polski)Powrót. Obraz Wacława Romaszki (fot. Magazyn Polski)Warto najpierw zobaczyć, gdzie się urodził i gdzie przez pierwsze lata mieszkał. Bo to ma znaczenie. Miejscowość nazywała się Zaosie. Dziś możemy przeczytać, że jest to wieś albo że był to zaścianek. Ale to nieprawda, Zaosie nie było ani chłopską wioską, ani skupionym wokół ulicy zaściankiem, gdzie zabudowa jest dość zwarta, gospodarstwo przy gospodarstwie.

Zaosie to był chutor – a chutor to dość duże samodzielne gospodarstwo, na które składał się długi drewniany dwór i liczne zabudowania gospodarcze, większe niż w zaścianku, postawione z większym rozmachem, bo i posiadłość była większa niż w zaścianku.

Obecnie odwiedzając Zaosie, możemy mieć wyobrażenie, jak ono mogło wyglądać na początku lat 40. XIX w., bo to właśnie na podstawie ryciny z tamtych lat (Edwarda Pawłowicza) zostało zrekonstruowane w latach 1996-1998 i można je odwiedzać również dzisiaj. Dziś jest to Białoruś, a dawniej było to Wielkie Księstwo Litewskie, tyle że wchodzące  w skład pierwszej Rzeczypospolitej i gęsto zamieszkałe przez Polaków.

Warto, stojąc na ganku dworu, zarecytować choćby fragment «Pana Tadeusza», który oddaje klimat tamtego czasu i tego miejsca:

Dom mieszkalny niewielki, choć zewsząd chędogi
I stodołę miał większą, a przy niej trzy stogi
użątku co pod strzechą zmieścić się nie może…

I tak w pewnym momencie zapominamy, gdzie jesteśmy, bo wokół pola i pagórki. Jest też gaj brzozowy i staw. Nie widać innych zabudowań. Tak właśnie budowała zamożniejsza szlachta, lubiła miejsca nie tyle odludne, co chciała się ukryć przed wzrokiem sąsiadów. Więc spacerujemy wokół dworu, wokół stodoły, wokół spichlerza, zaglądamy nad stawy, idąc aleją brzozową. W Polsce centralnej tak się nie buduje, zaścianki już znikły i chutorów nie ma.

Gdy już nasycimy oczy tym czarownym miejscem, w którym Adam Mickiewicz jeśli się nie urodził, to na pewno przebywał, zwłaszcza latem z wizytami u ciotki, siostry swojego taty, możemy udać się do Nowogródka, gdzie dwór jest murowany, otoczony parkiem. Dwór bardzo schludny, muzealny, przez co nie oddaje życia, jakie tam za Mickiewiczów tętniło. Ale dobrze, że jest.

Oto fragment wspomnień Marii, najstarszej córki Adama: «Dom ten nowogródzki miał inne swoje ciekawości. Dziadek nadzwyczaj zwierzęta wszelkie lubił i był u siebie utworzył rodzaj menażerii. Wiosną dzieci wydołać nie mogły dostarczaniu owadów i ziarna dla najrozmaitszych ptaków; był i wilk przyswojony, i lis, i kruk. Wilka natura, jak mówi przysłowie, pociągnęła do lasu, lis długo się trzymał...». Polacy lubili przyrodę, lubili zwierzęta, musiało być rojno i gwarno, w domu i wokół domu. Wspomnieniom o Litwie w domu Adama, jak wspominała jego córka Maria, nie było końca.

Warto wracać do wieczorów mickiewiczowskich albo urządzać takie wieczory. To nie muszą od razu być wielkie przedstawienia, to może być wieczór «Sonetów krymskich» albo «Ballad i romansów». Warto też wybrać się w tamte strony, choćby nad Świteź, o wodzie czystej jak łza, albo gdziekolwiek nad Niemen. Tyle jest miejsc związanych z naszym wieszczem, tyle  pamiątek, tyle wspomnień. Jedźmy lub lećmy i «odtąd nigdy nie zniżajmy lotu...».

Z Nowogródka do Rzymu

Kultura polska była przede wszystkim kulturą łacińską. Dlatego bez łacińskości trudno kulturę polską zrozumieć i w niej uczestniczyć, czyli być Polakiem właśnie w sensie duchowym, choć można nim być w sensie cywilnym lub etnicznym. Ale pełna polskość musi być zanurzona w języku łacińskim i w arcydziełach kultury rzymskiej. Dlatego Polaków zawsze ciągnęło do Rzymu, nie tylko tych z Warszawy, Krakowa, Wilna czy Lwowa, ale również tych z Nowogródka.

Celina Mickiewiczowa z córkami Marią i Heleną. Obraz Zofii Szymanowskiej. 1851 r. (fot. Magazyn Polski)Celina Mickiewiczowa z córkami Marią i Heleną. Obraz Zofii Szymanowskiej. 1851 r. (fot. Magazyn Polski)Takim Polakiem z Nowogródka był Adam Mickiewicz. A choć nigdy nie był ani w Warszawie, ani w Krakowie, ani we Lwowie, to jednak był w Rzymie, który był mu od dzieciństwa bliski i wielki. Był bliski dlatego, że właśnie już od dzieciństwa o Rzymie marzył, zaś wielki dlatego, że miał dla niego ogromne znaczenie – zarówno pod względem cywilizacyjno-kulturowym, jak i duchowo-religijnym. «Rzym jest dotąd największą rzeczą na ziemi» – pisał w liście do córki, Marii, która jako szesnastoletnia panienka udała się z Paryża do Rzymu, by spędzić tam półtora roku.

Mickiewicz w swoim liście, wysłanym z Paryża tuż przed świętami Bożego Narodzenia, 19 grudnia 1851 r., zawarł kilka spostrzeżeń, które dla wielu z nas mogą być ciągle interesujące, ponieważ ukazują świat polskiej kultury i polskiej młodzieży, jej marzeń, tęsknot i ideałów. Można zastanawiać się, dlaczego kilkunastoletni chłopcy z Nowogródka marzyli o zobaczeniu Rzymu, choć wyprawa do wiecznego miasta wydawała się równie trudna, jak podróż «z ziemi na księżyc». Skąd te marzenia? Ze szkoły. Wyznawał córce «Nie uwierzysz,   jakeśmy za tym tęsknili czytając Liwiusza, Swetoniusza i Tacyta».

Nie wyjaśniał, bo to było oczywiste, że chłopcy z Nowogródka czytali tych i jeszcze innych autorów rzymskich, jak choćby Horacego i Wergiliusza, w oryginale czyli po łacinie, a więc w tym języku, który przecież od prawie tysiąca lat był dla znakomitej części wykształconych Polaków drugim językiem narodowym. Jeszcze w XIX wieku przynależność do narodu opierała się na uczestnictwie w kulturze wysokiej, do której klucz stanowiła właśnie łacina. Mickiewicz tłumaczył: «Wówczas jeszcze u nas uczono wedle przepisów dawnej Rzeczypospolitej polskiej: żyliśmy w niej i w Rzymie». A więc dzieje Rzymu i kultura rzymska były częścią dziejów Polski i kultury polskiej. Dlatego Rzym nie był tylko jednym z miast świata, a kultura rzymska jedną z kultur, bo było to nasze miasto i nasza kultura. Stąd właśnie Polak, który miał możliwość zanurzenia się w łacińskości dzięki środowisku rodzinnemu i szkolnemu, gdy znajdzie się po raz pierwszy w Rzymie, zawoła i dziś ze zdumieniem: przecież to moje miasto.

I ciekawe, Maria urodziła się w Paryżu, skąd znacznie bliżej było do Rzymu niż z Nowogródka, a jednak lepszą znajomość Rzymu posiadał jej sławny ojciec, również wtedy gdy był młodzieńcem. Wyjaśniał córce z nutą smutku: «Ty już w innych czasach przyszłaś,  ale Rzym ten sam został i nic go nie zastąpiło na ziemi dotychczas. Uważaj, że to miasteczko, za czasów królów mniejsze niż Poznań (bo Nowogródka nie znasz) zdobyło świat. Miasteczko, nie naród; bo narodu rzymskiego nigdy nie było w znaczeniu teraźniejszego narodu. Co to wysilenia, krwi i potu za każdym kamieniem tego miasta!». Jakże inaczej patrzy człowiek inteligentny, wrażliwy i oczytany na to, co widzi, niż ten, który patrzy bezrozumnie, bezmyślnie, bezuczuciowo, gdy kamień jest tylko kamieniem, a nie świadkiem wstrząsających dziejów. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak przyjazd do Rzymu musiał wychodzić naprzeciw tej nienasyconej ciekawości, jaką zaszczepiano dawniej w polskiej młodzieży. Ciekawości tej kultury, jaka dzięki przyjęciu chrztu przez Mieszka, stała się naszą kulturą.

I jeszcze taka rada ojca dla szesnastoletniej córki, jak zwiedzać Rzym: «Czytajże, proszę, tymczasem Liwiusza i rozważaj na miejscu». A więc Liwiusz i jego wiekopomne dzieło obejmujące czas od założenia miasta miał być przewodnikiem. Przewodnikiem dla każdej Polki, bo «Polka – kontynuował Mickiewicz – polska kobieta, może i powinna rozważać, kobiety innych narodów nie są do tego obowiązane».

To ostatnie zdanie rzucone przy okazji, w prywatnym liście, odsłania wielką ideę kobiety-Polki. Ideę, do której dziś naród nasz musi powrócić, by się odrodzić, by nie tylko reagować na różne bodźce, miotać się i szarpać, ale każdy czyn najpierw przemyśleć i rozważyć. A takiej rozwagi uczą dzieje Rzymu, który i dziś jest dla nas miastem niezrównanym.

prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Magazyn Polski, nr 12, grudzień 2018

Sowiecki terror - 80. rocznica sowieckich deportacji

Operacja wysiedlenia polskich rodzin z okolic Puszczy Nalibockiej, którą rozpoczęto 10 lutego 1940 r., objęła przede wszystkim służbę leśną oraz...

Lewica obrzuca błotem

W większości współczesnych państw demokratycznych różnica między polityczną lewicą a polityczną prawicą nabiera coraz większej ostrości. W Stanach...

Jednym z modnych i powracających ciągle słów jest słowo „tolerancja". Pojawia się ono najczęściej w dyskusjach zahaczających o problemy społeczne,...

Okres wakacyjny sprzyja wyjazdom na wieś: do rodziny, do znajomych lub pod namiot. Jaka jest ta polska wieś dzisiaj? Jest swojska, bardzo często...

W cywilizacji łacińskiej prawo do własności prywatnej traktowane było jako rozumne dopełnienie prawa naturalnego (Tomasz z Akwinu, S.Th., II—II, 66,...

Ku ojczystym źródłom. Aby każdemu Polakowi Polska była bliska

Pobyt na emigracji daje niejednokrotnie szansę wybicia się i polepszenia kondycji finansowej. Wielu naszych rodaków zrobiło nawet fantastyczne...

Wolność słowa to nasze prawo

Gdy mowa jest o wolności słowa, nie wystarczy stwierdzić, że każdy człowiek ma prawo do wyrażania swojej opinii. To za mało i niezbyt precyzyjnie....

Nasz świat

Do istoty ludzkiego życia należy pokonywanie najrozmaitszych trudności. W każdej epoce i w każdym zakątku Ziemi człowiek z czymś się zmaga, gdy jest...

Wiatraki zaatakowały Australię

Farmy wiatrowe to nie tylko polski problem i nie tylko w Polsce mamy do czynienia z bardzo silnym lobby, które skutecznie prowadzi swoje wiatrakowe...

Ojciec Święty Jan Paweł II wielokrotnie przypomina, że demokracja bez poszanowania ładu moralnego staje się ukrytym totalitaryzmem. Bo czymże jest...

Polska, leżąc na styku różnych cywilizacji, poddawana była działaniom obcych, których celem było zdominowanie bądź zniszczenie naszego narodu. W...

Jednym z największych i najtragiczniejszych malarzy jest Vincent van Gogh. Urodził się w 1853 roku w niewielkiej wiosce holenderskiej w Brabancji,...

Jan Paweł II wobec totalitaryzmów: dawnych i obecnych

W Niedzielę Miłosierdzia Bożego byliśmy świadkami kanonizacji błogosławionego Jana XXIII oraz Jana Pawła II. W nawiązaniu do tej uroczystości w...

Kultura jako najcenniejszy element narodowego dziedzictwa stanowiła zawsze i nadal stanowi duchową broń przeciwko wszelkiemu zniewoleniu i uciskowi....

Adwent czy bachanalie?

Okres Adwentu to czas oczekiwania. Na świat przyjść ma Chrystus, Bóg, który stał się człowiekiem. Stajemy tu wobec tajemnicy wiary. Bez wiary nie...

Nowe nazwy ulic: 4421

W świecie spotykamy różne systemy oznaczania ulic. Najprostszy jest chyba system amerykański, gdzie równolegle biegnące ulice (streets) przecinają...

Aby zrozumieć wprowadzaną obecnie reformę edukacji, nie możemy jej traktować jako dzieła autorskiego pani minister. To nie mgr Katarzyna Hall...

Życie stawia nas nieustannie w sytuacjach, w których musimy podejmować rozmaite decyzje. Jedne są prozaiczne, dotyczą spraw codziennych, do których...

W polskiej tradycji związki rodzinne były rozległe i bardzo silne. Odlegli nawet krewni szukali wzajemnego poznania, odwiedzali się, a w razie...

W księgarniach pojawiła się bardzo wartościowa książka pt. "Przywracanie pamięci" autorstwa profesora Piotra Jaroszyńskiego. Zawarte w niej...

Kultura stanowi najczulszy punkt, który nie tyle jest ozdobą, pięknym kwiatem czy — jak dziś powiemy — relaksem, ale nade wszystko jest jakby...

Gender: atak na męskość

Marksizm świadomie dążył do rozbicia rodziny. W tym celu opracował strategię zniszczenia kobiety w jej roli żony i matki. Bez kobiety jako żony i...

Kariera naukowa ręcznie sterowana

"Załatwić negatywnie" - to lakoniczne stwierdzenie zamykało ciągnący się nieraz całymi latami proces blokowania przez reżim komunistyczny...

Zablokowanie możliwości dokończenia budowy obwodnicy Augustowa, miało podtekst polityczny i uderzyło zarówno w mieszkańców tego miasta, jak i w samą...

Tworzenie się narodu

Zbliża się setna rocznica odzyskania przez Polskę Niepodległości. Jednym z najciekawszych fenomenów związanych z wydarzeniami roku 1918 było...

Liberalizm, podobnie jak nominalizm, nie jest kierunkiem filozoficznym na wzór platonizmu, arystotelizmu czy tomizmu, jest to raczej pewien...

Wybory prezydenckie są już za nami. Chciałoby się powtórzyć za wieszczem: „Boże mój, jakżeż już sumienie u nas mgłą zaszłe, rozbite, rozdarte,...

We współczesnym świecie zachodnim obserwujemy działania, których celem jest rozbicie rodziny i osłabienie więzi narodowych. Następuje swoista...

Dzisiejszy człowiek często zapomina, że jest dłużnikiem nie tylko tych pokoleń, które już dawno minęły, a także swoich bezpośrednich przodków. Żyje...

Powrót religii do polskich szkół został uwikłany w tak ostre spory ideologiczne – a widać to dokładnie z perspektywy czasu – że odciągnął uwagę od...