WARTO PRZEMYŚLEĆ...

WITAM PAŃSTWA NA MOJEJ STRONIE AUTORSKIEJ

      PIOTR JAROSZYŃSKI  

"Sic vive cum hominibus, tamquam deus videat; sic loquere cum deo, tamquam homines audiat" Seneka

Prof. Konrad Górski, jako nauczyciel-polonista w warszawskiej szkole Jadwigi Kowalczykówny i   Jadwigi Jawurkówny (1923–1934) (Wikipedia)Prof. Konrad Górski, jako nauczyciel-polonista w warszawskiej szkole Jadwigi Kowalczykówny i Jadwigi Jawurkówny (1923–1934) (Wikipedia)

Bezpośredni wpływ reformacji na Polskę był minimalny. Historia reformacji u nas jest zjawiskiem bardzo charakterystycznym dla polskiej umysłowości, oceniającej wszystkie prądy kulturalne przede wszystkim ze stanowiska praktycznej moralności. Hasła reformacji miały u nas powodzenie tak długo, póki nie nastąpiła reorganizacja Kościoła w duchu postanowień trydenckich i jego moralne okrzepnięcie, a także póki sama reformacja mogła robić wrażenie, że przynosi wyższe wartości niż zwalczany przez nią Kościół. Ale gdy z kolei ten sam obóz reformacyjny, który zdawał się odrodzonym zborem z pierwszych wieków chrześcijańskich, pogrążył się w opinii gorszącymi sporami teologicznymi i wyłonieniem z siebie sekty ariańskiej, budzącej świętą zgrozę zarówno wśród katolików, jak i wśród protestantów, los reformacji polskiej został przesądzony. Kompromitacja ruchu reformacyjnego niweczyła jego wpływ kulturalny już na współczesnych, cóż mówić wobec tego o potomnych! Zresztą nawet wyznawcy tego ruchu u nas nie zawsze rozumieli zagadnienia, na których teologia protestancka wyrosła. Bardzo znamienny pod tym względem jest koryfeusz naszego piśmiennictwa kalwińskiego, Mikołaj Rej, który w sprawach wiary, a zwłaszcza etyki, rozumuje tradycyjnie po katolicku, a w przekładach utworów protestanckich (np. w „Kupcu”) osłabia, jak może, tendencje luterańskie, obce jego umysłowości i wpojonym od dziecka wyobrażeniom.

Fragment pochodzi z „Literatura a katolicyzm”, 2004


 Jeżeli dziś słyszymy zbitkę słowną „Polak – katolik”, to nie powinniśmy się tego wstydzić, że niby jesteśmy ograniczeni, ani się obawiać, że jako społeczeństwo popadniemy w jakiś skrajny dogmatyzm czy fundamentalizm. Rzecz ma się inaczej, chodzi o ten niezwykły wpływ cywilizacji łacińskiej poprzez Kościół, który sprawiał, że umieliśmy być naprawdę tolerancyjni, otwarci na innych, a ci spośród nas, którzy gdzieś się zagubili, jakże często pozostawali w głębi duszy katolikami, nie tylko protestanci, ale nawet ateiści.

Piotr Jaroszyński

Nasz Dziennik, Piątek, 7 lutego 2014, Nr 31 (4873)

Our website is protected by DMC Firewall!