| Nasza społeczność |
| Wpisany przez Administrator |
| niedziela, 25 lipca 2010 21:42 |
|
Jeśli zaś nie umiemy być społeczeństwem, to liczyć się musimy z tym, że każda zorganizowana mniejszość będzie nas po wiek wieków eksploatować. Dlatego umiejętność samozorganizowania się narodu polskiego jest naszym - „być albo nie być"... Co jest najważniejsze i od czego zacząć. Już dawno, bo w czasach antycznych, zauważono, że ludzie tworzą tylko wówczas społeczność, jeśli mają do siebie zaufanie. Nieufność rozdziela. Ale jak zdobyć zaufanie? Nie jest to wcale trudne, trzeba się po prostu poznać. To dzięki wzajemnemu poznaniu budujemy wzajemne zaufanie, a tym samym zaczynamy tworzyć społeczność.
Ktoś jednak powie: „Nie wyjdę na ulicę i nie zacznę krzyczeć, że szukam kontaktów, bo wszyscy pomyślą, że oszalałem". To prawda - i widzimy od razu, co się z nami stało. Mieszkamy i żyjemy razem, ale nie bardzo wiadomo, gdzie można się spotkać.
To słowo forum tłumaczymy dzisiaj za pomocą słowa „rynek". Ale spójrzmy, co się stało. Dzisiejszy rynek to już nie jest dawne forum, to jest bazar, a to jest słowo perskie i należy do odmiennej cywilizacji. Bo na rynku-forum spotyka się ludzi i wymienia poglądy, zaś na bazarze kwitnie po prostu handel; chodzi o sprzedaż towarów i jak największy zysk. W ten sposób - pozbawieni rynku-forum - odchodzimy od cywilizacji łacińskiej, zachodniej, a wpadamy w objęcia Wschodu, gdzie główny sens życia to handel od dzieciństwa po starość. Cywilizacja bazarowa nie utworzy społeczności ludzi wolnych; ją w ryzach ciągle trzymać musi despota zaopatrzony w doborowe oddziały policji, strażników, szpiegów i poborców podatkowych. Powstaje więc pytanie: jak się bronić przed taką azjatyzacją Polski? To wcale nie jest takie trudne. Chodzi o to, abyśmy mogli się spotykać, wymieniać poglądy i nabierać do siebie zaufania. Pod tym względem dziś niezastąpiona winna być nasza parafia, właśnie ta parafia, do której należymy, która ma swój kościół, sale katechetyczne i miłego księdza proboszcza z energicznymi i pełnymi zapału do pracy wikarymi.
To wszystko są nasze wspólne sprawy, które, niestety, przez mass media są deformowane, wskutek tego człowiek wierzący się gubi. A tymczasem możemy się spotykać osobiście, możemy w szczególnych wypadkach dyskutować nad jakąś znaczącą wypowiedzią, albo możemy też coś wspólnie poczytać. To jest takie proste; to właśnie - a nie rozdygotany spiker w telewizji - tworzy środowisko. Pamiętajmy, że ludzie z natury lgną do siebie, a takim naturalnym spoiwem jest rozmowa. Jeśli będziemy się spotykali i rozmawiali ze sobą, to utworzymy społeczność i staniemy się narodem. A wtedy nasze życie razem, w Polsce, na nowo odzyska sens.. |
| Poprawiony: poniedziałek, 09 maja 2011 15:51 |




